+48 605 090 817
·
[email protected]
·
Pon - Pt 09:00-17:00

Ugoda w sprawie firmy E. Wedel – nacjonalizacja czy komercjalizacja dóbr osobistych? – cz. I

Jak sam tytuł wskazuje w sporze o posługiwanie się firmą „E. Wedel” doszło do zawarcia ugody sądowej. Polubowne rozstrzygnięcie sporu pozwoliło na zwolnienie wymiaru sprawiedliwości z rozstrzygania sporu, którego na pierwszy rzut oka nie sposób było rozwikłać. Ugodę sądową należy postrzegać jako rozsądne i dojrzałe rozwiązanie sporu. Wyrok zapadłby zapewne dopiero po kolejnych kliku latach procesu sądowego. Ostatecznego wyniku żadna ze stron nie mogła być pewna. Sądy nie mogły również wydać tutaj rozstrzygnięcia salomonowego godzącego obie strony. Zbyt wiele mieli do stracenia spadkobiercy właściciela fabryki, a czas działał na niekorzyść właścicieli sprywatyzowanej fabryki. Stało się zatem jak w starym adwokackim powiedzeniu, że najgorsza ugoda jest lepsza od najlepszego wyroku. Co do zasady zawarcie ugody zapewnia dobrowolne jej wykonanie. W ostatnim wpisie poświęconym kazusowi firmy E. Wedel” chciałbym przedstawić nie tylko treść zawartej ugody sądowej, ale również odnieść się szerzej do ochrony dóbr osobistych i znaczenia firmy w polskim porządku prawnym.

Dwa oblicza jednego przedsiębiorstwa

W dobie PRL-u fabryka Wedla funkcjonowała pod firmą Zakłady Przemysłu Cukierniczego im. 22 lipca. Produkty fabryki sprzedawane na rynku krajowym były oznaczane jako pochodzące z Zakładów im. 22 lipca. Jednocześnie ta sama fabryka produkty wysyłane na rynek zagraniczny oznaczała jako d. (od dawnej) E. Wedel1. Z czasem również na produktach fabryki przeznaczonych na rynek krajowy zaczęto dodawać nazwę „d. E. Wedel”. Znamienne, że wraz z upływem kolejnych dekad na produktach krajowych znak firmowy „d. E. Wedel” był coraz większy, a zarazem oznaczenie Zakładów im. 22 lipca było coraz mniej widoczne2.

Znak towarowy służy do odróżnienia określonych rodzajów towarów pochodzących z określonego przedsiębiorstwa, a nazwa (firma) indywidualizuje przedsiębiorstwo w obrocie towarowym (vide: wyrok Sądu Najwyższego z dnia 14 czerwca 1988 r. w sprawie II CR 367/87). Podkreślić należy, że Zakłady im. 22 lipca nie posługiwały się firmą „E. Wedel”, a jedynie znakiem towarowym „E. Wedel” (powszechnie znanym logotypem w formie faksymilia podpisu Emila Wedla). Działanie takie podyktowane było przedwojenną renomą produktów Wedla na rynkach zagranicznych, co z kolei gwarantowało zbyt towarów3.

Bezprawne posługiwanie się znakiem towarowym przez państwowe przedsiębiorstwo zostało w 1957 r. zaskarżone przez Jana Wedla do Trybunału Arbitrażowego w Hadze. Strony miały zawrzeć ugodę, na mocy której rząd PRL mógł posługiwać się znakiem towarowym „E. Wedel”, a w zamian Jan Wedel uzyskał zadośćuczynienie (odszkodowanie). Sprawa dotyczyła wyłącznie znaku towarowego, a nie samej firmy (nazwy) przedsiębiorstwa. Spór o firmę przedsiębiorstwa przeprowadzili dopiero spadkobiercy Emila Wedla i Jana Wedla.

Spór o dobra osobiste rodziny Wedlów

W całym sporze dotyczącym roszczeń reprywatyzacyjnych spadkobierców Emila Wedla i Jana Wedla fundamentalne znaczenie miała ochrona dóbr osobistych. Sąd Najwyższy w uzasadnieniu postanowienia wydanego w sprawie fabryki Wedla potwierdził nacjonalizację firmy, przy czym wskazał na konieczność zbadania zagadnienia ochrony dóbr osobistych. Uzasadnienie Sądu Najwyższego nie miało wiążącego charakteru, jednakże wskazywało na dominujący pogląd co do interpretacji przepisów ustawy o nacjonalizacji przemysłu.

Z pierwszego wejrzenia roszczenia spadkobierców odwołujące się do ochrony dóbr osobistych przedstawiają się jako słuszne i mające oparcie w obowiązujących przepisach prawa. Zasadność podnoszonych roszczeń wzmacnia pozaprawny argument o braku zapłaty odszkodowania za znacjonalizowane mienie.

Nazwisko założyciela przedsiębiorstwa niejako „zrosło” się z samym przedsiębiorstwem. Znak towarowy wykorzystywany przez przedsiębiorstwo odzwierciedlał osobisty, czy nawet nierozerwalny, związek z założycielem fabryki. Faksymilia podpisu Emila Wedla stanowić miało swoisty certyfikat jakości wystawiany dla każdego produktu przez właściciela fabryki, a później przez jego następców. Przedwojenna spółka „E. Wedel” była przedsiębiorstwem rodzinnym. Udziałowcami, a następnie akcjonariuszami spółki pozostawali wyłącznie członkowie rodziny Wedel.  Zarząd nad rodzinną firmą był przekazywany kolejnym pokoleniom rodziny. Pierwsza sukcesja w firmie polegała na oddaniu sterów firmy przez Karola Wedla na rzecz Emila Wedla. Sukcesorem Emila Wedla był jego syn Jan Wedel. Kolejna sukcesja miała nastąpić z Jana Wedla na rzecz jego siostrzeńca Karola Whiteheada, albowiem Jan Wedel nie posiadał własnych dzieci. Wojna pokrzyżowała jednak te plany.

W świetle art. 23 k.c. nazwisko jest jednym z głównych dóbr osobistych i podlega ochronie prawnej. Należy jednak rozróżnić sytuację, w której ochrony prawnej dochodzi podmiot pokrzywdzony bezprawnym naruszeniem dóbr osobistych, od sytuacji polegającej na naruszeniu dóbr osobistych krewnych takiej osoby. Przypomnieć należy, że z pośród spadkobierców Jana Wedla i Emila Wedla żaden nie posługiwał się już nazwiskiem Wedel.

W orzecznictwie i doktrynie wskazuje się na następujące cechy, łącznie charakteryzujące pojęcie dóbr osobistych: niematerialny i niemajątkowy charakter oraz immanentny związek danego dobra z człowiekiem (naturą ludzką), przy czym związek ten ma na tyle rozpoznaną istotną doniosłość (wartość) społeczną, że dane dobro staje się przedmiotem ochrony prawnej. Jako dalsze cechy charakterystyczne, wynikające z istoty dóbr osobistych, którą tworzy ich ścisły związek z osobą ludzką, przywołuje się: osobisty, a nie interpersonalny charakter danego dobra; niezmienność w czasie; brak możliwości zrzeczenia się prawa wyznaczanego przez dobro osobiste i indywidualne korzystanie z tego prawa [vide: art. 23 KC, red. serii K. Osajda/ red. tomu Borysiak, 2024, wyd. 33/ J. Sadomski, Legalis].

Na płaszczyźnie dóbr osobistych nie można w prosty sposób utożsamiać nieuprawnionego posługiwania się nazwiskiem danego człowieka z kultem osoby zmarłej (w myśl niepisanej zasady, że o zmarłych mówi się tylko dobrze albo wcale), czy też ochroną więzi rodzinnej.

Potwierdzenie naruszenia dóbr osobistych prowadzić musiałoby do uwzględnienia roszczeń zmierzających do zapewnienia ochrony dóbr osobistych. Zgodnie z art. 24 k.c. środkami ochrony są: żądanie zaniechania dalszego naruszania dóbr osobistych, żądanie dopełnienia czynności niezbędnych do usunięcia skutków naruszenia dóbr osobistych (np. poprzez złożenie odpowiednich oświadczeń), zapłata zadośćuczynienia, zapłata odpowiedniej umowy na wskazany cel społeczny. Jeżeli naruszenie dóbr osobistych wywołało szkodę majątkową, to poszkodowany może domagać się zapłaty odszkodowania. Ostatecznie zatem spadkobiercy Emila Wedla i Jana Wedla mogli na podstawie przepisów przyznających ochronę dóbr osobistych doprowadzić do zaprzestania posługiwania się przez obecnego właściciela fabryki firmą „E. Wedel”, a co więcej mogliby również uzyskać formalne przeprosiny i zapłatę zadośćuczynienia.

Nacjonalizacja dóbr osobistych?

Przyjęcie poglądu, że wraz z fabryką znacjonalizowano jej firmę (nazwę) będącą składnikiem przedsiębiorstwa, prowadzić musi do wniosku o równoczesnym znacjonalizowaniu nazwiska „Wedel”. Nie sposób zgodzić się z poglądem o możliwości znacjonalizowania nazwiska. Taki pogląd implikowałby wniosek o możliwości wywłaszczania przez państwo własnych obywateli z ich nazwisk, co budzi zdecydowany sprzeciw. Idąc tym tokiem myślenia należałoby dojść do wniosku, że możliwe jest wywłaszczenie obywatela z jego wolności lub swobody sumienia. Takie działanie trącą jednak totalitaryzmem.

Argument mówiący o akceptacji przejmowania na własność państwa nazwisk obywateli wyłącznie w szczególnej sytuacji, jaką była budowa nowego socjalistycznego ustroju, jest całkowicie chybiony. III Rzeczpospolita nie powstała w próżni i nie stanowi państwa budowanego na „suchym korzeniu”. Demokratyczna Polska przejęła wszystkie prawa, ale i obowiązki PRL-u. Nie można zatem twierdzić, że dawne błędy i wypaczenia pozostają już bez znaczenia. Godzenie się na taką ocenę niechlubnych działań z przyszłości jest nie do zaakceptowania, albowiem nic nie będzie stać na przeszkodzie w powrocie do takich praktyk, o ile nadarzy się dogodna dla państwa okazja.

Firma rozumiana jako indywidualne oznaczenie przedsiębiorcy stanowi dobro o charakterze osobisto – majątkowym, aczkolwiek przeważa pogląd o „bardziej” majątkowym niż osobistym charakterze tego dobra. Firmą można dysponować, jednakże robi się to z własnej woli. W przypadku nacjonalizacji nie ma mowy o zbyciu firmy lub upoważnieniu podmiotu trzeciego do korzystania z niej. Nacjonalizacja niechybnie oznacza zawłaszczenie mienia prywatnego pod przymusem państwa.

Być może firmę można znacjonalizować, ale nie można znacjonalizować nazwiska ją stanowiącego. Przypadek „E. Wedel” jest o tyle szczególny, że nie ma możliwości rozdzielenia prawa do firmy od prawa do nazwiska pojmowanego jako dobro osobiste. Samo zaś nazwisko nie może być przedmiotem obrotu gospodarczego. Dopuszczalne jest upoważnienie osoby trzeciej do posługiwania się firmą w celach komercyjnych, jednakże taka swoista licencja, nie prowadzi do uznania dobra osobistego za towar.

Komuniści próbowali fałszować historię4, ale czy demokratyczne państwo prawa mogłoby przystać na pozbawienie kogoś nazwiska i to tylko dlatego, że osoba ta nie żyje, a sama czynność wywłaszczenia miała się odbyć kilkadziesiąt lat wcześniej?

Komercjalizacja dóbr osobistych?

Całkowicie odmiennym zjawiskiem społeczno-gospodarczym pozostaje komercjalizacja dóbr osobistych. Samo zjawisko jest wątpliwe pod względem moralnym, jednakże zachodzi ono dobrowolnie i przy wymiernych zyskach finansowych5. Komercjalizacja dóbr osobistych szczególnie widoczna jest w odniesieniu do wizerunku osób publicznych, ale również może dotyczyć posługiwania się nazwiskiem osoby szanowanej i znanej w danej branży. Można nawet odnieść wrażenie, że bez wykorzystywania wizerunku znanych sportowców, aktorów, czy muzyków, branża reklamowa znalazłaby się w zapaści. Jakkolwiek nie oceniać komercyjnego wykorzystywania dóbr osobistych, to nie można postawić znaku równości pomiędzy kapitalistyczną komercjalizacją dóbr osobistych a próbą socjalistycznej nacjonalizacji dóbr osobistych.

Co zrozumiałe nazwisko osoby fizycznej może mieć potencjał ekonomiczny. Renoma nazwiska budowana jest latami, a po śmierci właściciela nazwiska pokrywa się dodatkową „warstwą patyny”. Zatem to głównie spadkobiercy osoby, która zapracowała na rozpoznawalność rodowego nazwiska, będą zainteresowani upoważnieniem podmiotów komercyjnych w celu inkasowania zysków z tego tytułu. W praktyce więc spadkobiercy często zabiegają o ochronę dóbr osobistych zmarłego członka rodziny z uwagi na chęć czerpania zysków, a nie z uwagi na zachowanie jego dobrego imienia. W mojej ocenie kazus Wedla dotyczył impoderabiliów składających się na dziedzictwo rodzinnej firmy budowanej od pokoleń,  a nie tylko wyrównania rachunków za znacjonalizowane mienie.

Wskazówki co do sposobu rozstrzygnięcia kazusu firmy „E. Wedel” w przedmiocie ochrony dóbr osobistych możemy wywieść z sporu prowadzonego przez potomków Habsburgów ze Skarbem Państwa. Sprawy te jednak nie są identyczne. Poszukiwanie ochrony dóbr osobistych jako element roszczeń reprywatyzacyjnych pojawiło się na wokandzie w sprawie zainicjowanej z powództwa spadkobierców Karola Olbrachta Habsburga, tj. przedwojennego właściciela browaru w Żywcu. Dla wyjaśnienia dodam, że w przedwojennej Polsce zamieszkiwali i posiadali liczne nieruchomości Habsburgowie z linii żywieckiej, która stanowiła gałąź rodu austriackiej dynastii Habsburgów.

Rozpoznając roszczenia Habsburgów Sąd Apelacyjny w Katowicach stwierdził, że: Więź emocjonalna, jaka może łączyć osobę fizyczną z herbem, stanowiącym własność jej rodziny, uzasadnia zakwalifikowanie herbu jako dobra osobistego w rozumieniu art. 23 k.c., zaś wykorzystanie go przez inną osobę – jako naruszenie tego dobra. Sąd Najwyższy zważył, że nie stanowi bezprawnego działania posługiwanie w materiałach promocyjnych elementami dziedzictwa rodzinnego, w tym nawiązanie do nazwiska założyciela browaru, określenia „arcyksiążęcy”, czy też symbolu korony rodowej. Co więcej nie uznano części argumentacji prawnej, która została oceniona jako subiektywne postrzeganie dóbr osobistych w oderwaniu od uniwersalnego charakteru dóbr osobistych. Skuteczny okazał się zatem jedynie zarzut posługiwania się herbem rodowym w działalności komercyjnej bez zgody spadkobierców (vide: wyrok Sądu Najwyższego z dnia 28 lutego 2003 r. w sprawie V CK 308/02).

Ostatecznie potomkowie Habsburgów zdecydowali się na zawarcie ugody ze Skarbem Państwa na mocy której przyznali ówczesnym właścicielom browaru w Żywcu pełnego prawa do posługiwania się herbem rodziny i powoływania się na tradycje rodzinne związane z browarem. Ugoda obejmowała również wycofanie pozostałych roszczeń majątkowych podnoszonych przez spadkobierców przedwojennego właściciela browaru. W zamian Habsburgowie mieli otrzymać odszkodowania. Z doniesień medialnych wynikało jednak, że kwota ta była znacznie niższa niż kwota jaką uzyskali potomkowie Emila Wedla6.

Kolejna publikacja na blogu zamknie serię wpisów o firmie rodzinnej E. Wedel. W ostatnim wpisie przedstawię Wam pozostałe aspekty sporu o dobra osobiste i treść zawartej ugody sądowej.

Kancelaria Adwokacka Adwokat Marcel Migała świadczy pomoc prawną z zakresu prawa cywilnegogospodarczego, w tym prowadzi spory sądowe dotyczące prawa nieruchomości, dóbr osobistych, a także spraw spadkowych. W celu nawiązania współpracy i zlecenia poprowadzenia sprawy proszę o kontakt. 

Przypisy:

  1. Opakowania torcika wedlowskiego w wydaniu krajowym i eksportowym można zobaczyć na str. 127 książki K. Jasiołek, Opakowania, czyli perfumowanie śledzia. O grafice, reklamie i handlu w PRL-u, 2021, wyd. Marginesy. ↩︎
  2. Przykłady opakowań torcika wedlowskiego z czasów PRL można zobaczyć pod poniższym linkiem https://bufetprl.com/tag/torcik-wedlowski/ ↩︎
  3. Działanie komunistycznych władz polegające na zmianie firmy znacjonalizowanego przedsiębiorstwa przy jednoczesnym dalszym posługiwaniu się przedwojennym znakiem towarowym na rynkach zagranicznych nie było tylko udziałem fabryki Wedla. Zabieg taki był stosowany również wobec innych przejętych przedsiębiorstw. W moim rodzinnym mieście Kaliszu pod koniec XIX w. Gustaw Arnold Fibiger I założył Fabrykę Fortepianów i Pianin Fibiger. Przez kolejne lata fabryka rozwijała się, a produkowane przez nią fortepiany i pianina oznaczane jako „Arnold Fibiger” zyskały uznanie na całym świecie. Po wojnie fabryka została znacjonalizowana przez nowe władze. Wcześniej jednak Gustaw Arnold Fibiger III (wnuk założyciela fabryki) doprowadził do odbudowy fabryki i jej ponownego uruchomienia, do czego niezbędna była jego specjalistyczna wiedza, rzutkość przedsiębiorcy i … środki pieniężne pochodzące z spieniężonej prywatnych nieruchomości. Gdyby nie osobiste zaangażowanie Gustawa Arnolda Fibigera III fabryka fortepianów zostałby zmieniona na zakład stolarski. Po nacjonalizacji fabryki, podobnie jak Jan Wedel, Gustaw Arnold Fibiger został pozbawiony własności przedsiębiorstwa i zatrudniony w niej jako główny konstruktor fortepianów. Samo Fabryka zmieniła nazwę na „Calisia”. W latach 50-tych pierwsze fortepiany i piania sprzedawane na rynek zagraniczny oznaczane były jeszcze jako „Arnold Fibiger”. Dopiero w późniejszych latach zaczęto produkować i sprzedawać instrumenty oznaczane jako „Calisia”. Po przemianach ustrojowych rodzina Fibigerów podniosła roszczenia reprywatyzacyjne, a decyzja o nacjonalizacji fabryki została unieważniona. Rodzina nie odzyskała jednak fabryki. Po przemianach gospodarczych samą fabrykę spotkał smutny los. Fabryka ogłosiła upadłość i została zlikwidowana. W odrestaurowanych budynkach fabryki funkcjonuje dzisiaj centrum hotelowo-rozrywkowe, a prawa do znaku towarowego „Calisia” posiada chińska spółka. Dziedzictwo rodziny Fibigerów w Kaliszu okazało się trwalsze niż sama fabryka, albowiem w Kaliszu działa jedna z nielicznych na świecie szkół technicznych kształcąca w zakresie budowy fortepianów. Ponadto w Kaliszu działają liczne prywatne firmy zajmujące się renowacją i naprawą fortepianów. Zainteresowanych losami rodziny Fibigerów odsyłam do: E. Fibiger, Dusza zaklęta w fortepianie, 2015 r., wyd. Burda Publishing Polska; D. Frey, „Calisia” wraca do Fibigerów, 7 stycznia 1995 r., Rzeczpospolita; D. Frey, „Calisia” nie chce Fibigerów, 3 stycznia 1996 r., Rzeczpospolita; D. Frey, „Calisia dla Fibigerów”, 23 kwietnia 1996 r., Rzeczpospolita. ↩︎
  4. Komunistyczne władze głosiły pogląd, że przejęły od Jana Wedla fabrykę będącą w ruinie, a następnie dopiero za sprawą inwestycji państwowych udało się przywrócić fabrykę do normalnego funkcjonowania. Innym przykładem fałszowania historii było obchodzenie rocznicy utworzenia fabryki, przy czym odwoływano się do daty założenia fabryki przez Emila Wedla, a nie do daty utworzenia Zakładów im. 22 lipca. Stąd też Polacy prześmiewczo nazywali święto 22 lipca świętem d. E. Wedel. Działania komunistycznych władz w pewnym stopniu odzwierciedlają założenia o nacjonalizacji niematerialnego dziedzictwa rodziny Wedlów. Z czasem bowiem okazało się, że nie wystarczy przejąć składników materialnych przedsiębiorstwa, ale również dla zachowania renomy fabryki niezbędne jest zawłaszczenie jej historii i nazwy. Absurdy działań władzy ludowej przedstawił Ł. Garbala w: Wedlowie. Czekoladowe Imperium, 2021, Wydawnictwo Czarne. ↩︎
  5. Do zjawiska komercjalizacji trafnie pasuje określenie „wszystko na sprzedaż”, które zostało wykorzystane jako tytuł jednej z publikacji prof. J. Mazurkiewicza. Przedmiotem publikacji było wykazanie m.in. fikcyjności zasady równorzędności podmiotów stosunków cywilnoprawnych. „Wszystko na sprzedaż!” Prawo umów wobec mizerii moralnej współczesnego Zachodu, 2017, Jacek Mazurkiewicz, W: Prawo kontraktów, 2017/ red. nauk. Z. Kuniewicz, D. Sokołowska, Warszawa: Wolters Kluwer.  ↩︎
  6. Roszczenia stricte majątkowe pozostawiam na boku rozważań. W tym miejscu chciałbym skoncentrować się na ochronie dóbr osobistych rodziny Habsburgów. Roszczenia podniesione przez spadkobierców Karola Olbrachta Habsburga wobec Skarbu Państwa dotyczyły posługiwania się przez browar w Żywcu materiałami reklamowymi i znakiem towarowym zawierającym: nazwisko, herbem, koronę rodową, datą założenia browaru, określeniem „arcyksiążęcy” i innymi atrybutami nawiązującymi do przedwojennego właściciela i związaną z nim tradycją przedsiębiorstwa. Argumentacja brzmi podobnie jak argumentacja jaką mogliby podnieść spadkobiercy Emila Wedla, gdyby doszło do rozpoznania sprawy o ochronę dóbr osobistych. Podobieństwo sprawy Wedla ze sprawę Habsburgów dotyczyło też przekształceń własnościowych. Browar w Żywcu przekształcono bowiem w jednoosobową spółkę Skarbu Państwa, a następnie większościowy pakiet akcji sprzedano Grupie Heineken.
    Podstawowa różnice w sprawie Wedlów i Habsburgów sprowadzały się do rozdzielenia sfery biznesowej od prywatnej (rodzinnej). Warszawska fabryka czekolady posługiwała się nazwą i znakiem towarowym zawierającym nazwisko rodowe Wedel. Ponadto fabryka w swojej działalności nawiązywała do tradycji rodziny Wedlów, w tym m.in. do daty założenia fabryki, przedwojennych tradycji itp. Natomiast browar w Żywcu ani w swojej nazwie, ani w znaku towarowym nie posługiwał się nazwiskiem Habsburg. Browar odwoływał się do przedwojennych tradycji przedsiębiorstwa, w tym zwłaszcza w materiałach promocyjnych (broszurze okolicznościowej) posłużył się nazwiskiem Habsburg w kontekście założyciela browaru i zaprezentowano w formie graficznej herb rodowy. Ponadto roszczenia Habsburgów nie były podnoszone za pośrednictwem reaktywowanej przedwojennej spółki.
    Sąd Okręgowy w Bielsku – Białej oddalił powództwo rodziny Habsburgów. Na skutek złożonej apelacji Sąd Apelacyjny w Katowicach zmienił częściowo wyrok Sądu Okręgowego w Bielsku – Białej w ten tylko sposób, że zakazał pozwanemu używania rodowego herbu Habsburgów w ramach prowadzonej działalności gospodarczej, a nadto zobowiązał pozwanego do zamieszczenia w gazecie oświadczenia o przeproszeniu spadkobierców za użycie rodowego herbu w broszurze reklamowej „Żywiec” wydanej w związku z obchodami 140-lecia browaru żywieckiego oraz na wytworzonych podstawkach do piwa. Habsburgowie złożyli skargę kasacyjną, która została jednak oddalona przez Sąd Najwyższy.
    D. Frey, Habsburgowie walczą o „Żywiec”, 2 czerwca 1999 r., Rzeczpospolita; D. Frey, Sąd zabezpieczył powództwo Habsburgów, 1 lipca 1999 r., Rzeczpospolita; D. Frey, Habsburgowie skarżą Żywiec SA, 8 listopada 1999 r., Rzeczpospolita; D. Frey, Potomek Habsburgów żąda 326 mln zł, 10 grudnia 1999 r.,  Rzeczpospolita; T. Prusek, Habsburgowie pogodzeni z Żywcem, 7 grudnia 2005 r., Rzeczpospolita. ↩︎

Potrzebujesz pomocy prawnej?

Powierz swoją sprawę profesjonaliście. Pomogę Ci rozwiązać Twoje problemy prawne. Skontaktuj się za pośrednictwem formularza lub zadzwoń.

Zadzwoń:

+48 605 090 817

[email protected] Pon – Pt 09:00-17:00

Ostatnie publikacje

Ugoda w sprawie firmy E. Wedel – nacjonalizacja czy komercjalizacja dóbr osobistych? – cz. II
3 kwietnia 2025
Historia sporu sądowego spadkobierców Jana Wedla z Pepsi Co. – cz. II
27 marca 2025
Historia sporu sądowego spadkobierców Jana Wedla z Pepsi Co. – cz. I
25 marca 2025